Nietypowa Recenzja Eve-Online
A więc dostałeś próbną licencję Pod Pilota? Kolejna stracona dusza… Mam nadzieję, że wiesz, w co się pakujesz ? Nie ? Ojojoj… Dobra, no to zrobimy tak: zamów sobie jakiegoś drinka, bo trochę to potrwa, usiądź tu wygodnie a ja postaram się Tobie opowiedzieć, w co się pchasz. Musisz poznać prawdę, prawdę o EvE Online.

Zapewne jak wielu innych Pod Pilotów zasmakowałeś kiedyś w świecie „Elite”, „X3” i tym podobnych. Wiedz mój drogi, że EvE jest trochę inne. Przede wszystkim porzuć wszelkie nadzieje, że będziesz sycić się pustką kosmosu. O niee… EvE Online jest grą mmo, gdzie w jednym świecie znajduje się kilka tysięcy Pod Pilotów jednocześnie. Nazywaj to jak chcesz, znałem już gości, którzy twierdzili, że EvE to świat alternatywny, bramy do piekieł, nirwana… Ważne, żebyś był świadomy istnienia tych pilotów. Spójrz przez iluminator. Co widzisz ? Przeróżne statki, prawda ? Wiedz, że są kierowane ręcznie przez każdego Pod Pilota. Nie są to tępe boty. Dlatego EvE jest taka wyjątkowa. Większość rzeczy, jaka ma tutaj miejsce, jest sterowana właśnie przez takich jak ty. Skoro mowa o sterowaniu. Nie łudź się, że gdy zasiądziesz już za sterami swojej fregaty będziesz mógł wykazać się swoją zręcznością i zdolnością pilotażu. W EvE wygląda to trochę inaczej. To coś, jak gra cybernetycznymi żołnierzykami. Ty klikasz i wydajesz komendy, okręt robi. Sterujesz tu zasadniczo myszką, na zasadzie klikania. Dlaczego się śmiejesz ? Przecież myszka jest standardowym wyposażeniem każdego Pod Pilota, więc radzę Ci, zaopatrz się w coś takiego. Jasne, możesz też korzystać z klawiatury, nie ma problemu – jednak jest ona tylko pomocą.

Dobrze, ale dość o sterowaniu – bo to będziesz musiał przeboleć, jak każdy z nowych Pod Pilotów. Nie bój się, na samym początku będziesz poddany pewnym szkoleniom, zwanymi tutorialami. Tak, jeśli pokpisz sprawę i nie skupisz się na tym w pierwszych godzinach rozgrywki, to mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że po wygaśnięciu licencji skończysz z EvE i wrócisz do swojego świata.

Jak już zapoznasz się z technicznymi aspektami świata EvE, to będziesz mógł poznać największy tryb, który napędza cały ten mechanizm – korporacje. Nie, nie kończ.. zanim zaczniesz pleść głupoty – postaraj się oderwać od tego, co zostawiłeś, wchodząc na tę stację. Korporacje to organizacje zrzeszające Pod Pilotów. Może i wyglądają jak te twoje ‘klany’, ale działanie w nich wygląda nieco inaczej. Widzisz.. każda korporacja to odmienny styl zarządzania, inne cele i co ważniejsze – inni ludzie. Każda może zaoferować coś innego. Zależnie od tego, czym będziesz chciał się tu zająć, wybierzesz odpowiadającą ci korporację. Niektóre są zarządzane przez zrobotyzowane układy, które potocznie nazywają się NPC.. ale pewnie znasz to z innych światów. Jednak prawdziwym kwiatem EvE są korporacje zarządzane od podstaw przez Pod Pilotów. Nie chcę ci tu kolorować, bo wolałbym, żebyś na własnej skórze się przekonał, czym są korporacje w EvE. Co ? Jeszcze ci mało ? Jaka znowu władza absolutna ? No dobra, wyznam ci jeszcze jeden sekret – wiele korporacji jest zrzeszonych w sojusze – realizują swoje wspólne cele i tworzą politykę terytorialną poza imperium. Czekaj, nie mówiłem ci, jak wygląda obszar EvE ? No to wybacz mi, ale widzisz… mózg już mam wypalony od tych różnych implantów – podobno whiskey źle na nie działa.. ale nieważne.

Cały świat EvE składa się z obszarów, które są z zasady objęte różnymi jurysdykcjami. Obszary, które są „kontrolowane” przez rzeczone NPC wielkich Ras – to imperium. Wielkie rasy ? No potraktujmy to, jako cztery główne rasy – jednocześnie wchodząc do świata EvE, wybrałeś już jedną. Nie zrobię ci tu wykładu z historii, musisz sam poznać ich w trakcie tworzenia postaci. Więc te rasy mają pod kontrolą różne tereny. Na nich jest względnie bezpiecznie, bo nie dopuszcza się tam spontanicznych potyczek między Pod Pilotami. Na początek to powinno Tobie wystarczyć. Te cztery rozległe tereny tworzą obszar zwany imperium. Poza jego zasięgiem, czyli tam, gdzie prawo mówi dobranoc, znajdują się tereny o obniżonych statusach bezpieczeństwa, czy też takie, które tego statusu nie mają. I tam właśnie zaczyna się walka między Pod Pilotami. Walka o wpływy, o bogactwa naturalne, o prestiż… Praktycznie o wszystko, co mógłbyś sobie wymarzyć. Nie mówię, że taka walka nie ma miejsca również w imperium, jednak jest ona ciut inna, z użyciem innych argumentów. Niee, nie mam na myśli zabójstw i tym podobnych. Widzisz.. Ta gra to nie tylko walka. To również gospodarka, przemysł, marketing.. cholera, tutaj nawet możesz był wiecznym włóczęgą i tułaczem. Praktycznie każdy znajdzie tu coś dla siebie. O! Spójrz tam, drugi stolik po lewej stronie baru. Widzisz tego gościa, który ma twarz rozoraną bliznami ? Tutejszy stały bywalec. Był kiedyś znany ze swojego specyficznego stylu bycia. Był piratem. Wiesz.. coś jak Srebrnobrody. Łupił transporty, demolował każdy napotkany statek, ogólnie żył jak na zbója przystało. Co się z nim stało ? No cóż.. jedni mówią, że upadł na głowę, inni, że to jego niezbyt perfekcyjnie stworzony klon. Stał się misjonarzem. Słucham ? Nie! Nie takim misjonarzem religijnym, tylko człowiekiem, który pała się różnymi zajęciami zlecanymi przez agentów NPC różnych korporacji. Co ja ci będę mówić . Sam to zobaczysz, podczas szkolenia. Wiedz jedno – w EvE możesz robić wszystko, bez ograniczeń.

Przestaniesz się bawić, jak do ciebie mówię ? Zostaw te okienka. Tak, wiem, że EvE to gra okienkowa, sporo tego jeszcze się naoglądasz. Tabelki, wykresy, opisy, schematy… Sporo tego jest, jednak nie powinieneś się tym przejmować. Dam głowę, że w poprzednim wcieleniu potrafiłeś się poruszać po tych archaicznych systemach okienkowych. Z EvE jest podobnie. Jak już poznasz grę, to zobaczysz, że bez dziesiątek okienek na ekranie nie będziesz mógł się obejść.

Kiedyś męczył mnie taki drań, który ledwo co oderwał się od innego kontinuum, które jakoś tak dziwnie nazywał.. World czegoś tam.. Nie ma to znaczenia. No więc, pilocina ledwo zaczął początkowe szkolenie a już chciał był super weteranem. Musiałem sprowadzić go na ziemię i wyjaśnić, że w tej grze nie zdobywa się umiejętności, przez kolejne „siekanie potworów”, tylko przez książki, które „czytasz w międzyczasie”. Nie ma znaczenia, czy logujesz się codziennie, czy raz na tydzień. Jak masz ważną licencję i zaprogramowane „uczenie z książki”, to spokojnie możesz nie logować i parę tygodni, a umiejętność będzie wzrastać. Od tamtej pory nie widziałem więcej tego żółtodzioba.

Mówię Ci, większość rzeczy może wydawać się czarną magią, ale im więcej czasu poświęcisz na poznanie EvE, tym na dłużej Cię ona pochłonie. Ops, poczekaj.. Skończył mi się trunek. Zaraz wracam…

Już jestem. Co tak obserwujesz przez ten iluminator ? Grafika ? Chłopie… akurat taka, rzecz, jak grafika nie powinna Ciebie obchodzić. Powinieneś mieć inne zmartwienia. Dobrze, skoro nalegasz. Ciężko mi to do czegokolwiek przyrównać, ale jakość tego, co widzisz na zewnątrz jest naprawdę doskonała. Masz takie pokrętło przy oczach, tak tam po lewej. Nim możesz sobie ustawić obraz jak tylko chcesz. Ograniczeniem będzie tu twój sprzęt wizualizacyjny. Jeśli jest starej daty, to również nie powinieneś się przejmować. Mój jest bardzo stary, na serwis już się nie nadaje, a jakoś ciebie widzę bez problemu. Ej! Nie majstruj przy tym teraz, pobawisz się później.

Dźwięk i Muzyka ? Rany, tam, skąd przyszedłeś faktycznie musi był niezły bajzel. Dobra, słuchaj – prawda o dźwięku jest taka : jak ktoś wystrzeliwuje pocisk z działa, to słychać go perfekcyjnie. Wiem, wiem, WIEM CHOLERA! Bądź przez chwilę cicho. Wiem, że w próżni dźwięk się nie rozchodzi, ale jest on generowany w twoim małym móżdżku. Tak, kolejne żelastwo jakie wmontowali Tobie przed wejściem na stację. Możesz mi wierzyć, że dźwięki w EvE są na wysokim poziomie. Nie musisz się martwić o jakość. Jak nie możesz znieść głuchoty przestrzeni, to zawsze możesz włączyć muzykę. Taak, muzyka moim zdaniem jest idealna. Czasami człowiek czuje się jak młody zdobywca przestrzeni, gdy sunie leniwie swoim okrętem po pustce, a w tle leci…. EJ! Nie śpij! No dobra.. Muzyka na dłuższą metę jest nużąca, ale zawsze można ją wyłączyć, ot co!

Co mówiłem o statkach ? Jeszcze ci mało ? No fakt.. może trochę zapomniałem. Więc ze statkami jest tak : jest ich w cholerę i jeszcze trochę. Jak lubisz, to możesz latać małymi statkami klasy fregata. Jeśli lubisz duży rozmiar… nie będę wnikać … możesz zasiąść za sterami potężnych lotniskowców, frachtowców i innych kobył. Sam musisz je zobaczyć w akcji. Ruchome miasta. Acha… kolejny szczegół – każda z ras ma inne okręty, więc na początku możesz mieć problem z rozróżnianiem ich. Z wiekiem opanujesz ich klasy i nazwy do perfekcji.

Tak w skrócie wygląda świat EvE. Ważna sprawa – żeby mieć przedłużoną licencję, trzeba płacić. Niestety, nie możesz liczyć na swoje śliczne oczęta. Płacą wszyscy. A to, czy zapłacisz w walucie panującej w twoim świecie, czy walutą świata EvE, zależy tylko od ciebie i zdolności zarabiania kasy. Powiem ci, że może to i dobrze, że się płaci za licencję. Dzięki temu zawsze technicy czuwają nad nami, nie spotkasz tu syndromu dziecka zeo.. leo… czy jakoś tak. Nie znam się na Twoim świecie, powinieneś wiedzieć lepiej.

Wiedz jednak mój drogi, że EvE nie jest światem doskonałym; bo który taki jest ? No dobrze, mój znajomy, Charlie ma taki świat. Odkąd zaczął się tym chwalić, zainteresowali się nim tacy panowie w białych kitlach. Cztery ściany puchu i gra w „bez rączek”.. rozumiesz ? Powracając jednak do wad tego świata. Każdy tu narzeka na coś innego. Ilu pilotów, tyle narzekań. Ja ci mogę powiedzieć, co mnie męczy. Jest kilka rzeczy w mechanice, które niezbyt zgadzają się z zasadami fizyki. Brak jest wyraźnego oddziaływania ciał niebieskich. Tego nie przeskoczę, ale zawsze mogę ponarzekać. Pocieszające jest to, że obsługa świata EvE często aktualizuje dane i wprowadza nowości, dlatego nie zawsze jest na co ponarzekać w danej chwili – wtedy przychodzi z pomocą wierny temat-rzeka –polityka. Mógłbym też przyczepić się do tego, że jak ktoś mi się nie spodoba, to nie mogę go puknąć w imperium. No cóż. Jak Ci mówiłem, EvE daje szansę zarówno wojownikom, jak i ludziom nastawionym pokojowo. Na przykład. Chciałbym odstrzelić tyłek przeklętemu lalusiowi z działu produkcji, ale nie mogę, bo on nie wychyla nosa z imperium. Jeśli zrobię to tutaj, to w jednej chwili zostanę zmieciony przez miejscową policję. O tym też się przekonasz, jak będą świerzbić Ciebie rączki. Co ? Marne argumenty? Dobra, przejrzałeś mnie… Nie dostrzegam tu wielu wad… Ale wiesz ? Właśnie to może jest odpowiedzią na to, dlaczego tak długo tu siedzę. W GRZE, nie w barze, Zostałem ocenzurowany! Za każdym razem odkrywam coś nowego. Nie sposób jest się tutaj nudzić. Uff.. Sorki, za uniesienie. Jesteś jeszcze młody. Powinieneś przeżyć EvE na własnej skórze a nie z opowiadań starego pilota, który niczym nie różni się od żula z hangarów.

Dobra, mały… jeśli miałbym Ci tutaj opisywać każdy aspekt tego świata, to musielibyśmy zaszyć się gdzieś na stacji, z beczką wody życia i masą zakąsek. Możesz mi wierzyć, że nie ma nic lepszego, niż samodzielne odkrywanie tego świata. Nie musisz się niczego obawiać. Próbna licencja umożliwia ci zasmakowanie kawałeczka EvE za darmo. Spróbuj. Pokochaj, albo znienawidź. Muszę ciebie jednak uprzedzić. EvE działa jak narkotyk. Jak już raz spróbujesz, to nie będziesz chciał zrezygnować. Pytasz się mnie, czy warto ? Pewnie, że warto! W końcu raz się żyje, nieprawdaż ?